Menu:
Strona Główna
O nas
Władze Klubu
Członkostwo w AKTK
Relacje z imprez
Galerie zdjęć
O nas w mediach
Kontakt


Logo 15-lecie klubu




Relacja z 1 (Przed)Andrzejkowego Rajdu Nocnego Św. Katarzyna - Nowa Słupia.

Na dzień 22 listopada 2003 roku, na godzinę 20:50 przy kasach na dworcu PKS w Kielcach przybyło 29 osób. Mogliśmy zainicjować pierwszy, po wielu latach przerwy, NOCNY RAJD. Załadowaliśmy wszystkich uczestników do autobusu. Nieświadomi tego co ich czeka siedzieli spokojnie. Po dojechaniu na miejsce Startu - Św. Katarzyna - ich oczom ukazała się czarna dziura, w którą mieli wkroczyć z uśmiechem. Jakie uczucia były w ich sercu tylko oni to wiedzą. Lecz cóż trzeba było wyruszyć na szlak. Po przebyciu ok. 200 m dojechał do Nas samochód Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Strażnicy parku pożegnali nas i życzyli powodzenia podczas wędrówki.

Po przybyciu do Kapliczki Św. Franciszka prezes Klubu przedstawił obsługę rajdu. Po przywitaniu przez przewodnika grupy słowami "Gratulujemy Tym, którym wystarczyło rozsądku by zostać w domu", wyruszyliśmy na trasę.

Po pierwszych 3 kilometrach zdobyliśmy najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich - Łysicę (612 m n.p.m.). Zrobiliśmy postój, podczas którego w myśl organizatorów miało się odbyć przedstawienie pt. "Sabat Czarownic". W rolę aktorów wcielili się ochotnicy - uczestnicy rajdu. Niech żałują Ci co tego nie widzieli. Przedstawianie w takim miejscu, o tej porze dnia a raczej nocy było wręcz przepiękne. Panowała atmosfera grozy i ciemność gdyż księżyc był w nowiu. Brakowało tylko pohukiwania puszczyka. Nie przeszkadzał nam nawet zimny wiatr jaki wiał na Łysicy. Spektakl oglądano z zaciekawieniem i uśmiechem. Po zakończeniu tego "widowiska" i zrobieniu pamiątkowego zdjęcia wyruszyliśmy z powrotem na trasę.

Grupka uczestniczek rajdu zagadywała organizatorów na tyle skutecznie, aby zaskoczyć wszystkich tym co za chwilę miało się wydarzyć. Niespodzianka wyjaśniła się o północy. Okazało się że jedna z uczestniczek miała urodziny! Życzeniom nie było końca, a przed nami jeszcze ok. 20 km marszu. Zaśpiewaliśmy sto lat w środku parku, w środku nocy i wznieśliśmy toast, wybornym szampanem, za zdrowie solenizantki.

Wtedy od grupy niepostrzeżenie odłączyło się dwóch naszych klubowych kolegów. Przygotowywali kolejna zasadzkę na polanie przy Kapliczce Św. Mikołaja. Po dotarciu na miejsce oczom naszym ukazało się ciało owinięte w szmaty, obok saperka i częściowo wykopany grób. W dali słychać było uciekającego mężczyznę. Wyczuwalna była atmosfera grozy i strach uczestników. Po chwili, gdy twarze kobiet stały się równie blade jak twarz leżących obok zwłok, stwierdziliśmy, że pora przerwać przedstawienie. Kolega udający "trupa" podniósł się i otrzepał kurtkę z liści. Wszystkim spadł kamień z serca i na przestraszonych twarzach pojawił się uśmiech. Po kilku minutowej przerwie i zostawieniu listów z życzeniami do świętego Mikołaja wyruszyliśmy w dalszą drogę - (ciekawe czy dostaniemy takie prezenty o jakie prosiliśmy).

Po dotarciu do Kakonina i okupacji stolików stojących przed zamkniętym barem zarządziliśmy 20 minutowy odpoczynek. Posililiśmy się, zobaczyliśmy XIX wieczną chałupę i wyruszyliśmy w dalszą trasę.

Było już koło godziny 2:00. Zmęczenie oraz chęć snu wygrywała z naszymi zamiarami kontynuowania wycieczki, lecz nie mieliśmy wyjścia. Trzeba było wędrować na przód. Po kolejnych 6 km dotarliśmy do 1 Wiaty. Zjedliśmy kanapki i napiliśmy się gorących napojów.

Kolejny postój odbył się w warunkach partyzanckich. Środek lasu, wyłączone latarki. Było przepięknie. Przez chwilę poczuliśmy się jakby czas cofnął się o 60 lat. Lecz ta przyjemność nie trwała długo. Szybko trzeba było wracać do rzeczywistości.

Po dotarciu na Św. Krzyż, około godziny 5:00, zobaczyliśmy pięknie oświetloną wieżę przekaźnika radiowo-telewizyjnego i mury klasztoru. Nie zostawaliśmy tam długo gdyż zimny wiatr nie był tak miły jak ciepłe wygrzane łóżko, o którym każdy marzył. Po zrobieniu odprawy zdecydowaliśmy iż schodzimy do Nowej Słupi.

Zmęczenie lub jakaś inna siła spowodowały, iż zamiast schodzić Traktem Królewskim, zboczyliśmy o 50 m na wschód. Ujrzeliśmy kręgi kultu Światowida. Po wyjściu z lasu okazało się ze jesteśmy w Nowej Słupi Koloni co wydłużyło wędrówkę o dodatkowe 2 km.

Na godzinę 6:10 dotarliśmy do Rynku w Nowej Słupi, skąd pojechaliśmy busem i autobusem PKS do Kielc.

Ci co nie byli niech żałują. Było naprawdę pięknie i mistycznie. Na pewno będzie okazja żeby to powtórzyć. Dziękujemy Wszystkim uczestnikom za stworzenie miłej atmosfery i zapraszamy serdecznie na kolejna wędrówkę!


Powrót




Opiekun strony: Konrad Sarnecki, Dominik Kwiatkowski
© 2016 Akademicki Klub Turystyki Kwalifikowanej PTTK "Sabat"

Tło: Widok z platformy widokowej na Œwiętym Krzyżu (Wojciech Kurtek, 23.01.2016)